Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Nowy Rok

           Dawno mnie nie było. Wsiąkłam, zaczytałam się. Wreszcie od bardzo dawna udało mi się wykraść trochę czasu na lekturę dla własnej przyjemności i wprost nie mogłam się oderwać.

Na pierwszy rzut oka gotów człowiek przypuszczać, iż głębia znajduje się tam, gdzie najciemniej,zaraz spostrzega jednak, że wszystko, co ciemne i miękkie, to tylko chmury, wszechświat natomiast z całą swą głębią dopiero na krańcach i fiordach owych gór z obłoków złożonych się rozpoczyna, ginąc w bezmiarze, w którym uroczyście migocą gwiazdy, dla nas, ludzi, symbole jasności i ładu. Nie tam więc głębia świata i jego tajemnic, gdzie chmury i czerń, głębia bowiem tam, gdzie jasność i pogoda.
                                                                                          Gra szklanych paciorków Hermann Hesse

          Życzę zatem Wam i sobie w nadchodzącym wielkimi krokami 2013 roku umiejętności dostrzegania tego, co poza chmurami codziennych i niecodziennych problemów i trosk.

sobota, 1 grudnia 2012

Początki i "100 - noga i spółka

       To jest dość ekscytujące pisać pierwszego posta, to trochę jak wypłynąć statkiem w dziewiczy rejs. Zapraszam na pokład!
      Ostatnio jadąc tramwajem zobaczyłam szyld nad jakąś jadłodajnią, nie przytoczę go dosłownie, ale mniej więcej brzmiał on tak: "Szyldu jeszcze nie ma, ale zdrowe jedzenie już jest". Podobnie sprawa ma się z tym miejscem, pierwszy post właśnie się pisze, ale jeszcze nie wszystko na tej stronie zostało wykończone. Długo nosiłam się z zamiarem pisania bloga, ale jakoś nie miałam pojęcia o czym ja mogłabym pisać. No i pomysł sam przyszedł, albo po prostu ja go zauważyłam, dopiero wtedy, gdy już przestałam się zastanawiać. Jestem mamą, trzyipółletniego chłopczyka, a co za tym idzie czytam teraz znacznie więcej literatury dziecięcej niż tej dla dorosłych, no i spektakli też więcej oglądam dziecięcych i w ogóle jakoś tak dziecko, jego rozwój, sposób postrzegania świata zaczęły mnie fascynować. Uwielbiam książeczki dla dzieci, czytanie ich sprawia mi dużą frajdę i dlatego postanowiłam się tym moim zachwytem podzielić. Będzie o książkach, o spektaklach - dla dzieci, ale też troszkę będę przemycać książek, które ja czytam, czy spektakli bądź filmów, które są dla mnie ważne, które coś we mnie poruszają.
         Byliśmy, tzn. Chłopczyk i ja, na spektaklu, ale nie byliśmy w teatrze. Przedstawienie "100-noga i spółka" przygotowane przez Scenę Lubelską obejrzeliśmy w Tarabuku - księgarni & kawiarni. Inna niż tradycyjna przestrzeń stwarzała możliwości bardziej bezpośredniego kontaktu pomiędzy aktorami, a widzami. Aktorzy wchodzili w drobne interakcje z osobami obecnymi w kawiarni (nie tylko z dziećmi, których niestety dziś było niewiele), czujni, czy ze strony widza jest na to zgoda. Po kawiarni latały ważki, beczały barany, wąż układał się w literki z alfabetu, tytułowa stonoga rozplątywała swoje nogi, żółw z rzekotką zapraszali na wesele, sójka wybierała się za morze, jeż paradował z ostrymi igłami oraz płaszcz, o którego upomniało się dwóch właścicieli. Piękne były lalki-zwierzątka, wykonane przez reżysera Dariusza Kunowskiego,które wyglądały jak pluszaki uszyte z bajecznie kolorowych materiałów w sam raz na tą szaro-buro-jesienną aurę. Wiersze Jana Brzechwy, Tadeusza Śliwiaka i Katarzyny Żytomirskiej ożyły, porywając uwagę także tych osób, które w cale nie przyszły oglądać bajki, a posiedzieć, porozmawiać, popracować na laptopie, a może posiedzieć na twarzo-książce. Każdy utwór stanowił podstawę dla krótkiej, udramatyzowanej scenki. Chłopczyk, którego ulubionym bohaterem jest Zygzak Mcqueen, siedział pochłonięty akcją sceniczną, śledząc wzrokiem postacie po całej kawiarni i wspinając się na oparcie sofy dla lepszego widoku. Dodam, że i ja miałam dużą przyjemność z oglądania przedstawienia. Spektakl zbudowany bardzo prostymi środkami, opiera się głównie na grze aktorskiej, animacji lalek, zabawie tekstem i dźwiękiem, bez zbędnych dekoracji odciągających niekiedy uwagę od akcji, może być zagrany w każdej przestrzeni. Dużym walorem "100-nogi i spółki" jest otwartość i relacja wykonawcy z odbiorcą, bo to wydaje mi się być jednym z ważniejszych elementów w podtrzymywaniu i ciągłym podsycaniu uwagi najmłodszych. I choć plakat głosi, że spektakl jest kierowany do dzieci między 4 a 9 rokiem życia, myślę, że śmiało można powiedzieć, że między 0,5 a 100 i więcej. Z żywym zainteresowaniem przedstawienie oglądało dziecko, które miało około 9 miesięcy, jak również pan o siwych włosach i brodzie. Bardzo się cieszę, że można znaleźć ciekawe propozycje dla najmłodszych, które są dalekie od przemocy, czy rywalizacji, a opierają się na zabawie, radości i zdziwieniu bogactwem świata. 
       Uff, no to do pierwszego portu już dopłynęliśmy:)